Aneks nr 12
Odpowiedzi absolwenta kursu KGB z lipca 1988 r. płk W.K. na wybrane punkty „Pytajnika
dla absolwenta kursu GRU w byłym ZSRR”
Odpowiedź na pkt 12 pytajnika – Czy w trakcie kursu nastąpiła zmiana osób funkcyjnych? Jeżeli tak, to jakie były powody zmiany i kto o nich decydował?
„Nie było takiej zmiany formalnej. Jedynie po aferze ppłk H., któremu celnicy zatrzymali worek obuwia adidas, został on powoli odsunięty od dowodzenia i rolę szefa kursu nieformalnie pełnił ppłk C, sam H. bowiem bardzo się rozpił.”
Odpowiedź na pkt 15 pytajnika - Jaki był przedmiotowy zakres szkolenia? Krótka charakterystyka poszczególnych przedmiotów.
„Kurs obejmował przedmioty operacyjne czyli struktury, formy i metody działania liczących się obcych służb specjalnych. Przedmioty prawne czyli prawo karne w obrębie przepisów dotyczących szpiegostwa, terroryzmu, sabotażu itp., prawo procesowe i prawo wojenne. Ponadto naukowy komunizm, politologia, historia i rozwój służb specjalnych oraz WF i język rosyjski na poziomie IIO.
Zdania na temat kursu wśród słuchaczy były rozbieżne z tego względu, iż traktowano nas jak osoby początkujące. Część z nas irytowało, że zaczynaliśmy wszystko od podstawowych pojęć operacyjnych tj. „współpracownik” przez sprawę operacyjną i inne zagadnienia merytoryczne. Nastawienie wykładowców było zwykle takie, że ukierunkowywali zajęcia na uzyskanie informacji, jak poszczególne zagadnienia operacyjne rozwiązuje polska służba kontrwywiadu. Stronili zaś od podawania nam konkretnych własnych rozwiązań i sprowadzali je książkowych modeli.
Zajęcia prowadzili zwykle dwaj wykładowcy z czego jeden rozumiał i mówił po polsku, lecz starał nie włączać się w tok zajęć. Sala wykładowa była na podsłuchu bo wystarczyła krótka nieobecność wykładowcy np. spóźnienie a już przybywał ktoś z komendy kursu, aby sprawdzić dlaczego nie odbywają się zajęcia.”
Odpowiedź na pkt 23 pytajnika – Czy inne osoby z polskiej grupy były odwiedzane przez gości z kraju? Jeżeli tak, to kto, kiedy i przez kogo? Czy organizatorzy kursu wiedzieli o tym fakcie?
Strona 315 z 374
„Zdarzył się przypadek przybycia po południu do naszego internatu Szefa Oddziału WSW lub zastępcy z Kielc, który był w Moskwie turystycznie i wszedł przez biuro przepustek aby odwiedzić polskich kursantów i przypomnieć sobie czas swojego pobytu na kursie. Już po pół godziny przybył do internatu oficer dyżurny aby wylegitymować go i sprawdzić jak dotarł na obiekt. Upewniło nas to, że pokoje nasze są podsłuchiwane. Potwierdzaliśmy to później kilka razy „witając się” z fikcyjnym niespodziewanym gościem. Pewnym się stało, że gdy padały słowa, jak tu wszedłeś przez biuro przepustek, co robisz w Moskwie, po chwili pokój nasz wizytował oficer dyżurny.
To był jedyny przypadek wizyty na obiekcie Akademii. Pamiętam, że chyba każdy z naszych oficerów spotykał się przynajmniej raz z jakimiś znajomymi z Polski, którzy przyjeżdżali turystycznie do Moskwy. Były to spotkania na lotnisku czy dworcu kolejowym. Szczegółów jednak nie pamiętam. Wiem, że o tych faktach raczej nie zawiadamiano organizatorów kursu ale też nie ukrywano tego faktu. Ja sam spotkałem się na dworcu z kolegą płk J. który miał w Moskwie przesiadkę w drodze na poligon rakietowy w Kazachstanie. Wraz z grupą kadry stanowił poligonową grupę przygotowawczą POW. Wyposażył mnie wówczas w karton polskich konserw wojskowych, które były czymś bezcennym w rosyjskiej beznadziei egzystencjalnej z tamtego okresu.”
Odpowiedź na pkt 25 pytajnika – czy znane są Panu zdarzenia, w których inni polscy uczestnicy kursu lub osoby ich odwiedzające naruszyli przepisy kraju przyjmującego – karne, celne, porządkowe, wynikające z regulaminu kursu, itp.? Jeżeli tak, to proszę podać okoliczności tych zdarzeń.
„Przepisy celne rażąco naruszył jedynie ppłk W.H., który na granicy w Brześciu zatrzymany został z workiem obuwia „Adidas” w którym było kilkadziesiąt dziecięcych par. Celnicy po skontrolowaniu, wyprosili nas z przedziału i zajęli się tylko nim. Sprawa nabrała posmaku afery, którą próbował zatuszować w Moskwie przez rosyjskie dowództwo kursu. Robili to wspólnie z ppłk C., który tuszował ją w kraju i spowodował, że Rosjanie z Brześcia oddali zatrzymany worek przedstawicielom naszej służby przybyłym z Warszawy lub Legionowa. Po tym fakcie ppłk H. rozpił się jeszcze bardziej – do tego stopnia, że nie chodził na zajęcia i spał często w pokoju. Szefem kursu nieformalnie został ppłk. C.
Strona 316 z 374
Był także przypadek usiłowania sprzedaży przez mjr D. obuwia w supermarkecie w trakcie, którego był zatrzymany przez cywilną milicję. Porzucił jednak buty i zbiegł ścigany przez kilka ulic.
Ppłk D. wywołał także skandal międzynarodowy, kiedy rozżalony ze względu na nieotrzymanie awansu płakał i wyzywał przełożonych a w końcu wyrysował szubienicę i powiesił na niej zdjęcie Szefa WSW gen. BUŁY. Szubienicę zaś powiesił na ogólnodostępnej tablicy ogłoszeń.
Zatrzymywano także w mieście naszych oficerów ze względu na opilstwo. Jak pamiętam milicja zatrzymała w metro pijanego kmd. por. J. i jeszcze kogoś po kolejnym pijaństwie. Problem pijaństwa był dużym problemem naszej grupy. Praktycznie nie pijącymi byłem ja i ppłk A. i w oczach radzieckich towarzyszy byliśmy ludźmi niepewnymi, którym nie należy ufać. Przyzwolenie dla pijaństwa z ich strony szybko wciągało naszych oficerów. Usprawiedliwiało to nieobecności na zajęciach po całonocnej balandze i wpadki z alkoholem na mieście. Była grupa tj.: ppłk J., ppłk. P, kmdr por. J., ppłk J, którzy pili strasznie od piątku po zajęciach do poniedziałku rano. Kurs w tym czasie stawał się międzynarodową meliną opanowaną przez lubiących alkohol kursantów różnych narodowości. Działy się wówczas dantejskie sceny, śpiewy, płacze, bicie, rozbijanie sprzętu.
Ratunkiem była ucieczka z internatu na miasto. Ponieważ dostawaliśmy z Akademii wielkie ilości biletów na imprezy sportowe, kulturalne, do teatrów i muzeów uciekając przed piciem zaliczałem sam lub z ppłk A. wszystkie cyrki, teatry, kina, imprezy sportowe itd.”
Odpowiedź na pkt 28 pytajnika – Czy w trakcie pobytu na kursie spotkał się Pan z symptomami operacyjnego rozpoznawania polskiej grupy przez służby specjalne kraju pobytu? Jeżeli tak, to proszę opisać wszystkie takie fakty.
„Pobyt na kursie w Moskwie był pełen oznak świadczących o inwigilacji polskiej grupy tj.: – stała świadomość podsłuchu w salach mieszkalnych potwierdzona naszą zabawą w
wywoływanie oficera dyżurnego (fakt opisany w pkt 23); – stałe monitorowanie przebiegu zajęć w salach lekcyjnych; – doskonała znajomość sytuacji w polskiej grupie np. powieszenie gen. BUŁY czy przebieg
pijaństw itp.; – pytania dyżurnych tłumaczy o niektóre typowo polskie znaczenia wyrazów, które po
wyjaśnieniu jak ustaliliśmy padały w konkretnym dniu czy konkretnym pokoju.”
Strona 317 z 374
Odpowiedź na pkt 29 pytajnika – Czy w trakcie pobytu na kursie prowadzono z Panem lub innymi osobami z polskiej grupy indywidualne rozmowy? Jeżeli tak, to kto je prowadził, z kim, w jakim miejscu i czego dotyczyły?
„Rozmów indywidualnych ze mną nie prowadzono. Tego typu rozmowami nazwać można wezwania dowódcy i sekretarza polskiego kursu razem lub oddzielnie do komendy kursu lub Akademii. Wiązały się one zwykle z jakimiś powodami, które później nam oni komunikowali. Najczęściej indywidualnie wołany był mjr K. sekretarz, mniej, ppłk C. Ich kontakty z S. i jego zastępca uznać można za zażyłe, często kończące się opijaniem różnego rodzaju drobnych skarg i donosów wykładowców na naszą grupę. Oni również zdzierali z nas największy haracz alkoholowy z przydziału wódki jaki dawała nam ambasada polska. Pijaństwo i nieobecność na zajęciach było bezkarne m.in. dlatego, że gdy my byliśmy na lekcjach S. który zawsze wiedział o nieobecności przychodził do śpiącego i razem wypijali coś na kaca. Robił to zwykle z K., C., H., lub J. O czym wówczas rozmawiali nie wiadomo. Jako niepijący traktowany byłem jako „niepewny politycznie” i nigdy nie korzystałem z leniuchowania po przepiciu kosztem zajęć.”
Strona 318 z 374